
Patrząc, nie oddzielam powierzchni od głębi.
Nie uciekam od niejednoznaczności,
od półcieni, od warstw. Mój kompas nie wskazuje północy, lecz prowadzi w głąb Natury.
W jej niegładkim, a prawdziwym, widzę piękno.
Natura to moje źródło – niewyczerpane i ciche.
Zachwyca mnie unikalność naturalnych form, misterne detale i niezwykłość współistnienia.
W dzikich przestrzeniach j e s t e m u siebie. Pośród lasów i łąk patrzę uważniej i wiem, że to, co widzę, jest absolutnie doskonałe w swojej naturalności.


Spotkanie z tych pierwszych. Między jesienią a zimą, gdy barwy przygasają i cichną,
zatrzymała mnie jej biel. Tak…rzadkość ma swój kształt. Wyjątkowość nie jest kwestią przypadku, lecz uważności, a biel nie jest brakiem koloru, tylko jego pamięcią.
Ta jasna istota stała się imieniem tego miejsca.
Przestrzeń, którą tworzę, rosła we mnie powoli – jak drzewo. Marzenie z każdym dniem rozrastało się i formowało w coraz wyraźniejszą, pełniejszą myśl, aż postawiłam pierwszy krok.
Miejsce, które powstało, jest przestrzenią doświadczania bycia.
Tu spotkanie i chwila zyskują kształt, stają się znakiem, śladem.
Formy, które tu odnajdziesz, pozwalają mieć te momenty blisko,
na odległość naskórka.
Stale szukam bliskości z Naturą. Dlatego przeniosłam pracownię
w dziki las. W przestrzeń, gdzie wszystko żyje swoim życiem.
Nie chcę zamykać Natury w ramach, przeciwnie, chcę podążać ścieżką, którą mi rysuje.
Najbliżej mi do nieujarzmionych miejsc. W ich pozornym nieporządku odnajduję swoje źródło.
Jestem zakorzeniona w dzikim i nieoswojonym.

